Niezła dziura ten Wrocław
2009 kwiecień 14
14.04.09, 00:07 Gość: lopez “niezla dziura ten Wroclaw. czy tam naprawde nic sie nie dzieje?”.
Tak, Panie i Panowie. Koniec hype’u na 71. Wrocław wypadł z obiegu. Non Stopu nie ma, Podwodny jest podwodny, o muzycznych atrakcjach na ENH ni widu ni słychu a przecież czasu nie przybywa… Wrocław 2009 stoi teatrem, ale muzycznie przędzie cieńko. Bo przecież ani Nneka, ani Us3, ani Bonobo, ani tym bardziej Deep Purple upokarzające się biciem rekordu guinessa to nie są wydarzenia, które mogą nas zakwalifikować do tej samej ligi co Selector (z Dizzy Rascalem, CSS i Royksopp, no i jeszcze Franzem “You Could Have It So Much Better” Ferdinandem), Open’er (z “wchujpopularnychartystów”), Orange (z M.G.M.T. i N.E.R.D za free – swoją droga powinni teraz zaprosić M.I.A. i O.S.T.R żeby trzymać stajla), Malta (z Radiohead!)czy kilka(naście) innych naprawdę szacownych eventów w kraju. Mam dziwne wrażenie, że Wro przegapiło swoją szansę na stworzenie sensownego festiwalu muzycznego gdzieś miotając się miedzy multimegawszystkonarazhybrydą Wrocławia Non Stop, rozdętym na maksa pustorockowiem Juwenaliów i koncertami dinozaurów w Hali Ludowej i już na zawsze pozostanie pod względem muzycznym mekką fanów naprawdę niszowych dźwięków, którzy z wałówką w plecaku jechać będą osobowym pociągiem na kolejne Assymetry, Energię Dźwięku czy inne takie. Dobrze chociaż, że przybywa trochę miejsc na średniej wielkości koncerty (XO?), to przynajmniej można liczyć, że załapiemy się na trasy koncertowe co lepszych średniokalibrowych grajków.
Rynek festiwalowy chyba się nasycił i o ile znów nie kupimy konkurencji, to chyba miejsca dla grodu krasnali nie ma na tej mapce.




